piątek, 10 grudnia 2010

ROK KAZIMIERZOWSKI


Ech..., ten rok kazimierzowski w Będzinie. Tyle rzeczy miało być, a tyle się nie udało... Na pewno odbyła się msza w rocznicę urodzin, w rycie łacińskim (czyli pewnie trydenckim, choć Trydent był po Kazimierzu). No i na pewno zrobiono witraż w Kościele Świętej Trójcy w Będzinie (fotki można zobaczyć w jednym z wcześniejszych wpisów).

Niestety, książka się nie ukazała, z przyczyn, o których mniej więcej już pisałem.

Z tym rokiem kazimierzowskim w Będzinie od samego początku było pod górkę, bo miasto nijak nie chciało się do tego pomysłu przyłożyć. Inicjatywę Stowarzyszenia Ratujmy Kościół na Górce poparło jednak Starostwo i Stowarzyszenie na Rzecz Ochrony Dziedzictwa Kulturowego i Przyrodniczego "Moje Miasto", którego w owym czasie miałem przyjemność być członkiem Zarządu.

Już pisałem o cenzurze i na jakie cięcia w książce się nie zgodziłem. początkowo tych kontrowersyjnych fragmentów było więcej, a wydawca przestraszył się głównie tej złośliwości (którą zresztą na jego prośbę usunąłem):
Na świecie nie ma nic doskonałego, więc i owa monografia [chodzi o wydaną w 2008 r. 3-tomową monografię Będzina] kilku znamienitych obywateli Będzina pominęła. O naszym Kazimierzu jednak rzecz jasna wspomina, w tomie II. Włodarze miasta są jednak ludźmi pamiętliwymi i pewnie z zemsty nie uznali 700 rocznicy urodzin twórcy miasta, którym przyszło im zarządzać, za rzecz godną uczczenia, nawet w roku wyborczym.

Teraz, w nowej rzeczywistości, owi włodarze już nie są włodarzami, ale nie będę złośliwy i nie przywrócę tego fragmentu...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz