piątek, 28 października 2016

NOWOŚCI NA PÓŁCE

W ostatnich dniach ukazało się parę nowych publikacji na zagłębiowskiej półce księgarskiej, wartych polecenia. Pierwsza rzecz - monografia Dąbrowy Górniczej, wydana z okazji 100-lecia miasta. Na szczęście zanim powstało miasto w tym regionie nie istniała pustynia osadnicza (no, może poza Błędowską :) ) więc i ja mogłem coś napisać (o osadnictwie w czasach nowożytnych oraz tzw. północnych dzielnicach DG: Ujejscu, Trzebiesławicach, Tucznawie i Antoniowie. Na okładce II tomu jest nawet bliska mi ilustracja - kapliczka w drzewie z Ujejsca z połowy XIX wieku. Dziś nikt już nie wie, gdzie się znajdowała... Te dwa tomy już swoje ważą i liczą łącznie około 1100 stron. W Będzinie było tak, że tom trzeci był mniej więcej tak obszerny, jak dwa pierwsze razem wzięte. Tu podobno ma być podzielony na dwie części. czyli trzeba sobie zarezerwować jakieś 15 wolnych centymetrów na półce. No i dwie stówy (każdy tom 50 zł) rzecz jasna...

Rzecz druga jest etnograficzna. "Tropem badaczy Zagłębia Dąbrowskiego" to monumentalna praca Dobrawy Skoniecznej-Gawlik, z którą miałem okazję pracować jeszcze "w Będziniu". Do tego mnóstwo fotek też dobrych znajomych - Bartka Gawlika i Roberta Garstki. Polecam tę pozycję nie tylko po koleżeńsku :) Ładnie wydana, rozprowadzana za darmo (i zdaje się jest lub ma być pdf do pobrania) - czegóż chcieć więcej.


A skoro już mowa o półkach, to taką sobie zorganizowałem u mnie w muzealnym pokoju


piątek, 14 października 2016

OD KONIECWOLI DO DĄBROWY GÓRNICZEJ

No nareszcie...


Wernisaż się odbył, pora na parę fotek. Wszystkie zrobione jeszcze przed otwarciem wystawy.
Zaczynamy oczywiście od sceny w zamku w Będzinie: to ówczesny starosta będziński Zygmunt Stefan Koniecpolski, wraz z żoną Dorotą zezwala grupie osadników na założenie nowej wsi na terenie jemu podległym. Wieś o nazwie Koniecpolska Wola (raz w skróconej formie: Koniecwola) pojawia się w źródłach w latach 1652, 1654, 1655 i 1659. Jednak już od roku 1655 zaczęła się upowszechniać nazwa krótsza - Dąbrowa. Stojący chłopi to Regina i Szymon Goły (Goli?), kilkakrotnie wspominani w źródłach, z grupy najstarszych rodów dąbrowskich. Zamek wykonał Krzysiek Borda (Krzychu - ale kościół Świętej Trójcy wyglądał, i wygląda, zupełnie inaczej :) ) a stroje niektóre nasze, muzealne, a starosta z żoną od Szymona Kasaka - wielkie dzięki!


Kulminacją wystawy jest oczywiście scena gabinetowa - to spotkanie, do jakich dochodziło wielokrotnie. Pierwszy burmistrz Dąbrowy Górniczej, z roku 1916 (pamiętajmy, ze to przecież stulecie miasta!) w rozmowie z pierwszym prezydentem miasta, od roku 1917 - dr Adamem Piwowarem, słynnym geologiem. Cały gabinet urządzony w stylu z tamtej epoki, część mebli - sekretarzyk i biblioteczka - pochodzi od rodziny Piwowarów. Kilka osobistych pamiątek (obrazek na ścianie, laska i nożyk w gablocie) to także rzeczy oryginalne, wystawiane po raz pierwszy.


Nie wszystko oczywiście jest w skali 1:1 Od samego początku wystawa była pomyslana trochę w nawiązaniu do mody tamtych czasów, od XVII wieku począwszy. Część ilustracji to diorami z lalkami, w dwóch grupach tematycznych: przełom XVIII/XIX wieku oraz "Końca wieku" XIX. Te pierwsze też poukładane w nie przypadkowe sceny, które najlepiej samemu odkryć.

No tak - jest jeszcze jeden prezydent, to ukłon w stronę przyszłości i planów rozbudowania tej wystawy. Roman Kulej, naczelnik miasta (czyli dzisiejszy prezydent) Dąbrowy Górniczej w latach 1972 - 1976, pochylony nad makietą budowanej właśnie w jego czasach Huty Katowice.


Jednym z punktów centralnych jest oczywiście makieta, zrobiona przez Roberta Kozłowskiego, przedstawiająca wieś Dąbrowę jaką była około 1865 roku. O niej teraz kilka słów.


Na zdjęciu poniżej - tak to widać od strony Będzina. Na samej górze widać rozwidlenie z ulicą Górniczą, za którym właściwie znajduje się "Sztygarka". Ulica ciągnąca się w dół wzgórza przez całą makietę to Czarna Droga - dzisiejsza Legionów Polskich. Tędy właśnie jeździły wozy z wydobytym węglem. W prawo odbija Jaworowa, która tak samo jak wówczas, wije się po dziś dzień. (dzisiaj tu są światła i zjazd na Castoramę). Droga kończy się kaplicą św. Marka (poza kadrem), stojącą do dziś przed dąbrowskim szpitalem.

 Skrzyżowanie Legionów z Jaworowq

Nawet gęsi idą prawą stroną

 Górnicy przy jednym z szybów.

 Niewielka stadnina przy jednym z gospodarstw.

 Niektóre wozy zwożą siano...

 ... inne wydobyty węgiel.

 Tu i poniżej drugi szyb.

Dwa zdjęcia poniżej też ciekawa scenka. W centralnej części makiety znajduje się gospodarstwo sołtysa, wyróżniające się od otoczenia. Za studnią widać panią sołtysową w rozmowie - przez dwa płoty! - z żydem karczmarzem. Obie karczmy, które znajdziemy na makiecie, są w swoich historycznych (według mapy Hempla) miejscach.

Poniżej owa druga karczma, przy drodze wylotowej na Będzin. Kilku robotników siedzi przy stołach, dziewczyna w dzbanach niesie piwo. Wóz - tym razem zadaszony, więc jakiś transport - jedzie drogą.

No i jeszcze stada krów - te są trzy. Są na osobnych podstawkach, które można wykorzystać w specjalnym scenariuszu historycznej gry figurkowej "Ogniem i Mieczem". Ów scenariusz nosi właśnie tytuł "Stado".

Wielkie dzięki dla wszystkich, którzy pracą i zaangażowaniem przyczynili się do powstania wystawy.
Wszystkich może nie wymienię, ale dzięki Wam dziewczyny - Olga, Asia, Ela i Monika - za pomoc w tych ostatnich dniach. Dioramy to zasługa Krzyśka Bordy  (Zamek) oraz Wojtka i Krzyśka Przybyłki (Gabinet) Wystawa w takim układzie będzie trwała krótko, tylko dwa miesiące, ale zasadnicze jej elementy będą eksponowane także po jej oficjalnym zakończeniu.

TEN POST ZOSTAŁ OPUBLIKOWANY NA OBU BLOGACH JEDNOCZEŚNIE

środa, 12 października 2016

KATECHEZY

Po raz kolejny w mojej (sosnowieckiej) parafii nasza wspólnota głosi katechezy. Warto zarezerwować sobie kilka wieczorów na posłuchanie Dobrej Nowiny.


środa, 8 czerwca 2016

JESZCZE JEDEN ZAMEK W BĘDZINIE

Zawsze twierdziłem, że zamek w Będzinie ma doskonały handicap - wystarczy wziąć dowolna książkę dla dzieci, gdzie będzie o Kazimierzu Wielkim, zawsze się znajdzie na jakiejś ilustracji. Milenka w jakimś konkursie wygrała kolejną książkę i proszę - jest, zarówno w środku jak i na okładce, choć nigdzie nie podpisany. Takiej wersji jeszcze jak dotąd nie znałem - popatrzcie sami:

Autorem obrazka jest Marek Szyszko.

wtorek, 7 czerwca 2016

V FORUM REKONSTRUKCJI OBIEKTÓW HISTORYCZNYCH

No i znowu szykuje mi się temat cokolwiek sentymentalny - powrót na FROH. Zaczęło się jeszcze w czasach będzińskich, kiedy wspólnie z kilkoma osobami z Będzina (Urząd Miejski, UŚl) zakładaliśmy stowarzyszenie Moje Miasto, a jednym z jego sztandarowych pomysłów było właśnie Forum Rekonstrukcji Obiektów Historycznych (FROH). Na III i IV edycji nie byłem, ale teraz będę ponownie - rzecz dotyczy osiedli patronackich w krajobrazie Śląska i Zagłębia. Konferencja odbędzie się w Czeladzi 10 czerwca, sesja objazdowa dzień później, ale ja w tym czasie mam rzecz jasna Industriadę. Program konferencji do pobrania ze strony Stowarzyszenia.


BARDZO DZIKI ZACHÓD

4 czerwca organizowaliśmy (Rada Osiedla Ujejsce) festyn rodzinny. Tak się złożyło, że po wielu latach miałem okazję powrócić do współpracy z Krzyśkiem Uglorzem z Czarnego Rycerza. Głównym punktem programu był jego pokaz w klimatach Dzikiego Zachodu (ihaaaa!) ale i gier nie zabrakło. Wrzucam fotki od Krzyśka, swoich nie mam pod ręką.