czwartek, 7 lutego 2013

WADADA SYBERKA

Właśnie mam w ręku - jeszcze pachnącą drukarnią - książkę SYBERKA DAWNEJ I DZIŚ, wydaną z okazji 55 rocznicy lokalizacji ogólnej budowy osiedla, zwanego początkowo osiedlem PPR. (O Syberce na tym blogu można znaleźć TUTAJ a także w książce NA TROPACH LEGENDY). Spory kawałek życia, jakieś dziesięć lat, spędziłem na tym osiedlu. Najpierw tydzień pod namiotem, na skwerku vis a vis stacji benzynowej BP, ale jeszcze na długo przedtem, zanim ona tam stanęła. Potem już "normalnie", w bloku, nawet dwóch. Pewnie gdybym nadal pracował w Będzinie miałbym jakiś wkład w powstanie książki, no ale mam tam godnych następców.


Tak się składa, że pracując w Muzeum w Będzinie miałem przyjemność pracować z wybitnym bronio- i munduroznawcą, a jednocześnie jednym z projektantów Syberki, inż. Zbigniewem Fuińskim. Nie doczekał wydania tego albumu, niestety. Ale pamiętam kilka jego opowieści. Na przykład takie:

Początek lat 60. Pracują jednocześnie dwie ekipy projektantów - jedna projektuje drogę (późniejsza "jedynka", "gierkówka"), druga osiedle. W pewnym momencie ktoś zaskoczył, że oba projekty nachodzą na siebie. Żadna ekipa nie chciała ustąpić - w końcu wiązało się to z nową pracą i pewnie jakimiś opóźnieniami. Sprawa dotarła do znanego na Śląsku i Zagłębiu generała Jerzego Ziętka - pewnie w czasie, kiedy już był przewodniczącym Prezydium Wojewódzkiej Rady Narodowej (ach, ta peerelowska nomenklatura), więc całe zdarzenie musiałoby mieć miejsce koło roku 1964. Ziętek wysłuchał obu stron, chwilę pomyslał, po czym zapytał:
- A którzy z Panów wcześniej zaczęli prace?
- My - odpowiedział ktoś z ekipy odpowiedzialnej za osiedle.
- To w takim razie proszę przesunąć drogę.

W ten sposób droga (dzisiaj nr 86) patrząc od północy, już za wiaduktem-skrzyżowaniem z ul. Wolności, odbija nieco w prawo, żeby ominąć Syberkę. Dobrze to widać na każdej mapie.

Pomarańczową linią zaznaczyłem planowany przebieg drogi, między innymi przez teren dzisiejszej SP nr 13.
Druga historyjka dotyczy dwóch bloków, stojących między ulicą Zwycięstwa a przychodnią lekarską. Obydwa powstawały według tego samego projektu - a trzeba pamiętać, że Syberka to istny poligon doświadczalny ówczesnych architektów, popatrzcie ileż tam przeróżnych projektów zrealizowano. Powstawały, ale różnią się, i to dość istotnie - pierwszy z nich, ten przy przystanku, ma 3 klatki schodowe, ten drug - cztery. Otóż już podczas budowy tego pierwszego bloku od strony północnej natrafiano na jakąś dużą dziurę w ziemi (może dawne wyrobiska?) i ostatnia klatka się zawaliła.

Był czas, kiedy codziennie przechodziłem koło tego miejsca idąc do pracy.

Na koniec jeszcze jedno wspomnienie, tym razem już moje. CD Kramcik jako panna młoda mieszkała na Skalskiego, więc ja, zgodnie ze staropolskim zwyczajem udałem się tam po nią w dniu naszego ślubu. A że zwyczaj ten w naszym wykonaniu był tyleż staropolski, co rastamański, towarzyszyła nam wówczas niezwykła orkiestra - chłopaki z G'RASSTA - WADADA. Leniwe, kwietniowe, słoneczne popoludnie - a po osiedlu niesie się głos bębnów.

G'RASSTA - WADADA na parkingu przed blokiem. Od lewej Paweł, Dominik, DR Czita.

Później bębny słychać było jeszcze w kościele. Trzeba było widzieć miny ludzi - mam ich na video - którzy szli na popołudniową mszę (to była niedziela). W miejscu, gdzie dziś jest wejście do Sanktuarium Polskiej Golgoty Wschodu mogli zobaczyć taki obrazek.

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza