poniedziałek, 10 marca 2014

DZISIAJ NA MAJDANIE

Tak sobie myślę ostatnio, malując figurki mołojców, że my tutaj bawimy się w jakieś historyczne bitwy, a u naszych sąsiadów giną ludzie. A że mam wśród Ukraińców (chyba bardziej podobałaby mi się forma: Ukrainian, ale widzę że komputer podkreśla czerwonym wężykiem) kilku przyjaciół, tym bardziej myślimy o nich i modlimy się każdego dnia. Dzisiaj dostałem od Oleksandra kilka zdjęć - ot, taka codzienna rzeczywistość prosto z Majdanu. Niczym się te obrazki nie różnią od relacji z Bliskiego Wschodu czy innych miejsc ogarniętych wojną. Na jednym ze zdjęć widać korę obłupaną przez karabinową kulę.

Jeśli chcielibyście pomóc komuś na Ukrainie, a nie wiecie komu - możecie Oleksandrowi i jego rodzinie. Mają ośmioro dzieci, czekają właśnie na dziewiąte, w Kijowie są w ramach tzw. missio ad gentes - kiedy cała rodzina na prośbę Kościoła jedzie w miejsce zsekularyzowane (to wcale nie musi być Afryka czy inna Azja - dziś takie miejsce misyjne znajdują się najczęściej w Europie) aby nieść ludziom Chrystusa. Byli u nas, kiedy jechali do Papieża na rozesłanie. Wylosowali - Ukrainianie - Ukrainę. Tak bywa.
 

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza