


Wieczorem pojechałem jeszcze raz, tym razem z córkami. Moje "cztery pancerne" zwiedziły czołg od środka, tylko męskie wydanie Marusi pozostało jeszcze w domu. Poniżej Domi, Sara i Marta wewnątrz czołgu i Milenka na pancerzu.


W sobotę była już impreza. "Ordon" cieszył się największym zainteresowaniem - zresztą przez nas oczekiwanym - i w każdej chwili, jeśli akurat nie jeździł, wyglądał mniej więcej tak:

A że czasem też jeździł, oto dowód:

Grupy rekonstrukcyjne były przeróżne, ale jak dla mnie ciekawostką była rekonstrukcja muru berlińskiego - nawet w takie rzeczy można się bawić:

Tyle jeśli chodzi o DDR. Byli też Amerykanie:

... i tylko nie wiadomo jakim cudem w halftracku wracającym z Normandii znalazł się żołnierz z sowieckiej dywizji Jefimienki...

Ten sam żołnierz, choć przebieraniec, kręcił się też koło "oryginału" spod Stalingradu, w czasie pogawędki z "żołnierzem" Wehrmachtu":

W ramach zlotu zorganizowana była mini wystawa fotograficzna dotycząca Dąbrowy Górniczej w czasie II wojny światowej. Jak zawsze na takich zdjęciach mieszkańcy mogli porównać sobie znajome okolice z tym, jak drzewiej bywało, ale też były ciekawe zdjęcia z Huty Bankowej, która w 1944 roku produkowała kadłuby i wieże do niemieckich "Panter":

Jeszcze tylko nocna impreza - tak już poza protokołem - niedzielny krajobraz po bitwie, a w poniedziałek na placu boju pozostał tylko "Ordon":


Teraz "Ordon" stoi sobie spokojnie pod moim oknem, co jakiś czas ktoś na niego wchodzi, ale już w najbliższym czasie czeka go tournee - najpierw, w najbliższy weekend będzie go można zobaczyć w Sławkowie, a później - chyba jesienią - na Polach Chwały w Niepołomicach
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz