piątek, 25 lutego 2011

CRIMEN

Człowiek uczy się przez całe życie. I poznaje nowe, zapomniane rzeczy. To banał, ale czasami piękny i twórczy. Jakiś czas temu słyszałem - a może przeczytałem - o świetnych powieściach historycznych niejakiego Józefa Hena. Trochę mnie to zaintrygowało, bo choć nazwisko nie było mi obce, to jednak nic nie czytałem. Generalnie zapomniałem o tym na parę miesięcy, ale ostatnio, będąc w bibliotece, natknąłem się na półkę z jego książkami. Wśród nich "CRIMEN" - tytuł intrygujący, z dopiskiem "powieść sensacyjna z XVII wieku". Jako że ostatnio kręci mnie ta epoka, sięgnąłem poza stronę tytułową i przeczytałem wstęp, w którym sam autor jest bardzo zadowolony z napisanej książki.
Czyta się dobrze, choć to nie proste czytadło. Zachwyca mnie forma - nie przegięta, ale ciekawa. Zmiany czasu, narratora, czasami w jednym akapicie a nawet jednym zdaniu! Na przykład: "On czuł, że krew ścieka mu do serca, odezwało się stare znajome kłucie, przecież mam ją przepytać, bronił się przed nią, przecież mi skłamała." Jedno zdanie, w którym dwa razy narrator jest w trzeciej osobie i dwa razy w pierwszej. Dla mnie super.
Ale nie pisałbym o tym gdyby nie taka postać: "Jego wysoki wzrost, szerokie bary, ruchliwość postaci, krótka słomiana czupryna na podgolonej głowie, wąs starannie podkręcony, kontrastowały dziwnie z małą uśmiechniętą twarzą i zdziwionymi jak u dziecka oczyma." To opis znanego mi skądinąd - i wspomnianego nawet już na blogu - Zygmunta Stefana Koniecpolskiego, starosty będzińskiego, tego samego, którego osadnictwo (Koniecpolska Wola) dało początek dzisiejszej Dąbrowie Górniczej. To jeden z bohaterów tej powieści, nie główny ale też nie jakoś ostatni. Zresztą bohater nieciekawy, mało że tak powiem bohaterski.
Warto przeczytać, w końcu nieczęsto się zdarza, aby jakaś postać z dziejów tej ziemi przeszła do literatury pięknej.


W necie znalazłem, że na podstawie powieści nakręcono też serial, ale chyba go nigdy nie widziałem.

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza