środa, 18 kwietnia 2018

ZAMKI NAD PRZEMSZĄ appendix GRABOWA

Jeszcze nie tak dawno z lubością zadawałem takie pytanie: ile znasz zamków nad Przemszą (nieważne, Czarną czy Białą). Rzadko kto potrafił doliczyć do sześciu: Będzin i Siewierz to wybór dość oczywisty, bardziej obcykani w regionalizmie potrafili jeszcze wymienić Sławków i Sielec. Do tego jeszcze zatarte w terenie (strażnica pod Kluczami) i w pamięci (domniemany zamek w Długoszynie) - to wszystko. Tym samym zaliczyłem wtopę, bo jest jeszcze jeden obiekt nad Przemszą, który przegapiłem. Na moje usprawiedliwienie dodam że ślad po nim zaginął kilkaset lat temu - o tym szerzej będzie w jednym z kolejnych wpisów. Teraz natomiast - o GRABOWEJ (w sumie też niedaleko od Białej Przemszy, jakieś 6-7 kilometrów).


Wiedziony mglistymi informacjami niewiadomego pochodzenia (w internecie znaleźć można info o jakichś badaniach zamku w Grabowej, choć w urzędzie konserwatorskim ni w ząb o tym nie wiedzą) udaliśmy się wczoraj muzealno-poszukiwawczą ekipą na poszukiwanie zamku. Że na Jurze nie wszystko jeszcze zostało odkryte może świadczyć choćby stosunkowo niedawno "odkryta" XVI-wieczna strażnica w Kwaśniowie. I to nie jakieś tam typowo jurajskie ruiny tylko dość dobrze zachowany budynek murowany ze śladami (fakt, że zobaczonymi dopiero w wyniku badań archeologicznych) fosy i częstokołu.

Murowana stodoła w Kwaśniowie Dolnym, która okazała się być XVI-wieczną strażnicą (fotka z internetu).

Nic to. Doczekaliśmy się wreszcie ładnej wiosny, przyroda dopiero się budzi i nie wszystko jeszcze zarosło - to wymarzony czas na taką akcję. Ekipa była obiecująca: archeolog, historyk i doświadczony poszukiwacz. Wspomagani trochę nowoczesną techniką (GPS w komórce) dotarliśmy na miejsce. Cóż, żadnego spektakularnego budynku nie odkryliśmy, ale...


Łatwo się zagubić pośród tych ukrytych w leśnym gąszczu skałek. Zeszliśmy spory kawałek okolicy (w końcu nawet... gubiąc się w lesie) ale miejsce, od którego zaczęliśmy, jest najbardziej zastanawiające. Fotki oczywiście niewiele powiedzą, ale jest to miejsce wręcz idealne pod względem obronnym: cypel sporego wzgórza ostro wcinający się w zalesioną dziś dolinę. Jeśli chciałbym postawić gdzieś jakąś niewielką osadę warowną, choćby drewnianą strażnicę pośród skał, to wzniósłbym ją właśnie tam.

Historia o potencjalnym zamku w Grabowej niewiele nam mówi, ot tyle tylko, że istniała tam jakaś wieża (1427)  i jakaś rola zwana "wieżną". 

Dno szybu czy pozostałości po dawnej strażnicy?

Wracając z tej pouczającej wycieczki krajoznawczej zawadziliśmy jeszcze o Łękę żeby zobaczyć, w jakim stanie jest tamtejszy "zabytkowy" kamieniołom. Kamieniołom jak każdy inny, istnieje w tym samym miejscu od lat kilkuset, ale ten jest wyjątkowo udokumentowany poprzez trzy wykute w kamieniu daty: 1604, 1848 i 1941. Fałszerstwo wykluczone, bo komuż by się chciało stylizować datę na renesansową "czcionkę"?.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz