środa, 8 grudnia 2010

HEREZJARCHA

KSIĄDZ ANDRZEJ HUSZNO

[już raz o nim było na tym blogu - zobacz w etykietach: Basiula, Huszno]

O księdzu Andrzeju Huszno usłyszałem po raz pierwszy, jak tylko zacząłem się interesować historią Zagłębia Dąbrowskiego. Moją uwagę przykuło jego nazwisko - takie samo jak rodowe mojej teściowej. Do tego zawsze interesowały mnie tematy religijne... Ksiądz buntownik, heretyk - czyż to nie brzmi intrygująco?
Później kilkakrotnie stykałem się z tym tematem. pamiętam nawet, że kilka(naście) lat temu na Basiuli widziałem fragment dawnej willi ks. Huszno - w postaci ocalałego hełmu wieży. Teraz, kiedy mieszkam niedaleko tego miejsca, wszelki ślad po tym zaginął. Potem miałem odczyt na temat mniejszości religijnych Zagłębia i rozmawiałem o ks. Husznie z księdzem Kościoła Polskokatolickiego w Sosnowcu. Ale do rzeczy.

Wpadł mi w ręce rocznik wydawanego przez Husznę "GŁOSU ZIEMOWIDA". Czytam i znajduje w nim rzeczy zdumiewające. Smaczku dodaje jeszcze fakt, że moja żona idąc na slawistykę kierowała się młodzieńczo-rastafariańska chęcią poznania swoich korzeni. Potem pracę mag. pisała o związkach demonologii słowiańskiej z bajkami dla dzieci (rusałki, wodniki, te sprawy). No i teraz odkrywam niemal w swojej rodzinie kogoś o tak zdumiewających poglądach! Zachęcam do lektury - to historia taka nieodległa a tak nieznana.

Na razie tylko dwa fragmenty, ale myślę że o Husznie jeszcze trochę tutaj napiszę.

KAZANIE KS. HUSZNY NA 1-SZĄ NIEDZIELĘ ADWENTU [1925]
(czyli prawie aktualne; podaję tylko mały fragment z przypisem)

My, wyznawcy Polsko-Katolickiego kościoła nie wierzymy w to, że 19 wieków temu w Palestynie narodził się Chrystus z narodu żydowskiego, tego co był przez Rzymian pokonany i na cztery strony świata rozpędzony, ale wierzymy w to, że Jezus-światłość jest tym samym Bogiem, którego czcili nasi praojcowie Sławianie, pod imieniem Jesse*, Jeszu, Lesze, co się wykłada światłość, i wierzymy, że był on Lechitą i na lackiej ziemi się narodził, z matki Lechitki i ojca kapłana starego Kościoła, który był tym aniołem Gabryelem. A działo się to nie 19 wieków temu ale w zaraniu świata naszego, w okresie jego poczęcia przed tysiącami lat. I wierzymy w to, że Polacy dali w zeszłych światach i w tym świecie znowu dadzą nowe objawienie światu. Wierzymy w to, że z narodu polskiego przyjdzie nowy Zbawca świata, Chrystus, Król-Duch.

* Według świadectwa Długosza praojcowie nasi czcili Boga pod wezwaniem Jesse Lado, które to wezwanie tyle znaczy co Jezus Chrystus, czcili Iwana Kupałę, który to samo znaczy co Jan Chrzciciel, czcili Kraka, zwycięzcę smoka, który odpowiada Michałowi Archaniołowi. Nic też dziwnego, że Polacy z łatwością przyjęli rzymskie symbole, bo to nawrócenie równało się przejściu z jednego wyznania chrześcijańskiego na drugie, ze swoistego na obce, dając w zamian pewne atuty polityczne Sławianom. Chrześcijaństwo przeto i kult Jezusa jest naszą wiarą pralechicką a nie żydowszczyzną, jak to błędnie wszyscy dotychczas sądzą. Wcale przeto nie zbłądzimy, jeżeli wołać będziemy, Ojcze Lachów, Eli Lachów, albo Allachu, albo Jesse Lado t.j. Jezu Królu.

"Głos Ziemowida", rok II, nr 1, 1925


Pierwsze nabożeństwo ks. Huszno "pod Gruszą" (kolonia Dziewiąty w Dąbrowie Górniczej) miało miejsce 1 lipca 1923. Na zdjęciu powyżej nabożeństwo chyba nieco późniejsze, z uwagi na spory tłum wyznawców. W tle na budynku widać napis GŁOS ZIEMOWIDA.


ILE JEST KOŚCIOŁÓW POLSKICH?

(...) Kościół naprawdę Polski jest tylko jeden, a tym jest nasz Kościół w Dąbrowie Górniczej.
Dlaczego?
Bo my tylko wierzymy w Polskiego Chrystusa, w Polskę - jako Ojczyznę Chrystusa i kolebkę Jego Kościoła.
Nie uznajemy żadnej zwierzchności obcej, niepolskiej, zagranicznej nad sobą.
Żadnych też cudzych bogów nie mamy, bo wierzymy, że nasz Polski Jesse Lado czyli Jezus Chrystus jest Bogiem wszystkich ludów. (...)
My, Polacy z Ducha - jesteśmy tym prawdziwym Izraelem t.j. dziećmi Prawdy Bożej. Ojczyzna nasza - Polska jest tym prawdziwym Poale-Stanem (t.j. Palestyną) Ziemią Świętą. Wybrani z Polaków są powołani do piastowania Boga-Prawdy i niesienia tej prawdy do wszystkich krańców ziemi.

"Głos Ziemowida", rok II, nr 11, 1926

czwartek, 2 grudnia 2010

KAZIMIERZ NAD PRZEMSZĄ


Fragment witraża w kościele Świętej Trojcy w Będzinie, fot. K. Michalski

KAZIMIERZ NAD PRZEMSZĄ

No cóż, kwestia wydania mojej książki o Kazimierzu Wielkim jednak znów się oddaliła. Wydawca nie mógł przełknąć trzech fragmentów, które jego zdaniem były zbyt krytyczne wobec miasta. Cóż, miał do tego prawo, tak jak ja mam prawo do własnego tekstu. Fakt jest taki, że ja ze swej strony wywiązałem się aż zanadto (tekst w terminie, dwa różne zestawy ilustracji, kilka propozycji okładek) i mimo że książka miała się ukazać już w maju, to ja jeszcze ani razu nie widziałem nawet próbki składu - może nawet nigdy go nie było.

Miałem nawet taką przelotną myśl, żeby puścić to tak, jak drzewiej bywało, za poprzedniego jedynie słusznego systemu [... art. 2 ustawy o kontroli publikacji i widowisk, DzU, nr 20, 1981] - nie pamietam dokładnie, ale jakoś tak to leciało.

Książka się jednak tak czy inaczej ukaże. Fiasko jej wydania nie jest jedynym brakiem realizacji programu Wydawcy, jaki sobie sam uchwalił na mijający właśnie "rok kazimierzowski". Ale to już ni mój problem.

Poniżej trzy "kontrowersyjne" fragmenty, zdaniem Wydawcy zbyt krytyczne o Będzinie. Osądźcie sami:

1. Na szczycie niewielkiego, ale niemal niedostępnego wzgórza stała kamienna wieża, ze słowiańska zwana stołpem. Niemcy mówili bergfried, Francuzi donjon - ale Kazimierz nie musiał tego wiedzieć (po wielu, wielu latach nie wiedzieli tego także będzińscy urzędnicy, nazywając ją "okrągłym stołem u podstawy kwadratowym").


2. Mimo wszystko wiele osób także dziś zalicza zamek w Będzinie do szlaku orlich gniazd. Tak do sprawy podchodzą niektóre z przewodników, zresztą skoro do zamków śląskich zaliczyć go nie można (wszak stanął właśnie po to, by Polski przed Śląskiem strzec), to nie ma innego wyjścia. Z punktu widzenia miasta rzecz wydaje się zasadniczo korzystna choć i ten potencjał, jak wiele innych rzeczy, nie zostaje należycie wykorzystany. Brak przynależności do szerszych struktur (jak choćby Związku Gmin Jurajskich) owocuje także swoistym milczeniem. Przykładów nie trzeba daleko szukać: najnowszy, sześćset stron liczący przewodnik Pascala Polska na weekend Będzina w ogóle nie wymienia. A mapa zamków na Jurze Krakowsko-Częstochowskiej, w miejscu gdzie mógłby się znaleźć Będzin, zawiera... legendę, mimo że przeciwległy jej narożnik jest pusty i niewykorzystany.


3. Znaleźć tam można szczególnie opis architektury zamku oraz uwagi do hipotetycznej rekonstrukcji zamku z okresu średniowiecza, która to rekonstrukcja, w postaci trójwymiarowej wizualizacji, nie miała szans ukazać się w Będzinie.



Zamek (w tym zamek dolny) w Będzinie na witrażu w kościele Świetej Trójcy w Będzinie, fot. K. Michalski

niedziela, 7 listopada 2010

WOJKOWICE

W sprawie książki o Kazimierzu coś się wreszcie ruszyło - efekt powinien być widoczny za jakiś miesiąc czy dwa. Książka będzie ilustrowana fotografiami Krzyśka Michalskiego. Zrobił już jeden zjawiskowy album o Będzinie, do którego miałem ten zaszczyt napisać tekst. Teraz do mojego tekstu dodamy jego zdjęcia. Jaki będzie efekt? - zobaczymy.



Tymczasem ukazała się książeczka wydana z okazji 50-lecia biblioteki w Wojkowicach (Komornych). Skan okładki powyżej, a jeśli kogoś bardzo ciśnie na zapoznanie się z dziejami szacownej instytucji, można pisać na maila, podeślę wersję pdf. Wersję drukowaną można oczywiście otrzymać w samej bibliotece. Na 26 listopada zaplanowane są obchody jubileuszu (wśród zaproszonych gości m.in. prof. Miodek).

środa, 23 czerwca 2010

OD JASTRZĘBIA DO PIONIERA



Miała być książka o Kazimierzu Wielkim, z racji 700 rocznicy urodzin. Ja ze swojej strony zadanie wykonałem: tekst jest, ilustracje są i nawet skład chciałem zrobić. Ale cóż - są takie siły, których na razie przekroczyć nie mogę. Może się ukaże, może nie... Zobaczymy.
Tymczasem powstała rzecz absolutnie nie planowana, ale skoro już mieszkam w tym Ujejscu, to coś musiałem dla niego zrobić. Efekt można sobie ściągnąć ze strony Dąbrowy Górniczej:
http://www.dabrowa-gornicza.pl/epublikacja-55-Od+Jastrzebia+do+Pioniera+Z+dziejow+ujejskiego+sportu.html

Na razie nie wiem, czemu ten link nie działa, zatem trzeba zrobić to na zasadzie kopiuj/wklej w okno przeglądarki następujący adres:

http://www.dabrowa-gornicza.pl/epublikacja-55-Od+Jastrzebia+do+Pioniera+Z+dziejow+ujejskiego+sportu.html

albo od razu to:

http://www.dabrowa-gornicza.pl/epublikacje/getzalacznik/zal_id/6428/art_id/55.html

piątek, 26 marca 2010

KUSTOSZ

Na kilka dni przed definitywnym opuszczeniem Muzeum Zagłębia w Będzinie, porządkując papiery po sobie samym, znalazłem taki sobie rysunek. Karykatura ukazała się w "Dzienniku Zachodnim" w tzw. galerii Tigrana. Nigdy się z Tigranem nie spotkałem, żeby była jasność, i w rzeczywistości wyglądam nieco inaczej:-)

piątek, 29 stycznia 2010

ZAMEK NA ZNACZKACH POCZTOWYCH

Od czegoś trzeba zacząć. Ja zacząłem od tego artykułu - to pierwszy mój tekst, jaki został opublikowany w wyniku pracy w Muzeum Zagłębią w Będzinie. Ukazała się w nr 6/69 "Aktualności Będzińskich" (lipiec 1997).

BITWA POD GROCHOWEM, 25 luty 1831

(OLSZYNKA GROCHOWSKA)

TŁO HISTORYCZNE

Nocą z 29 na 30 listopada 1830 wybuchło w Warszawie powstanie, zwane w polskiej historiografii jako listopadowe. 13 grudnia, w tydzień po otrzymaniu wiadomości o powstaniu, car Mikołaj I podpisał rozkaz o utworzenie armii, na czele której stanął feldmarszałek hr. Iwan Dybicz. Armia ta (w sumie ponad 120 tysięcy żołnierzy) w dniach 5 i 6 lutego 1831 r. przekroczyła granice Królestwa Polskiego. Front rozciągnięty był na przestrzeni 500 kilometrów, ale głównym celem była Warszawa, przy czym sam Dybicz nie planował wojny dłuższej niż 15 dni.
14 lutego doszło do pierwszej większej bitwy na froncie południowym – pod Stoczkiem. Tymczasem główne siły Dybicza (ok. 46 tys. piechoty, 13 tys. jazdy, 178 dział) maszerowały na Warszawę, rozkładając się 18 lutego na obóz pod Wawrem. Polacy (23 tys. piechoty, 9,5 tys. jazdy, 114 dział) zablokowali drogę na Warszawę-Pragę w okolicach Grochowa, z kluczową pozycją w tzw. Olszynce Grochowskiej. Pierwsze walki miały miejsce już 20 lutego, ale do decydującej bitwy doszło pięć dni później.
Bitwa została rozpoczęta od silnego ostrzału artylerii rosyjskiej na pozycje polskie w Olszynce. Po silnym (obustronnym) przygotowaniu artyleryjskim Dybicz zdecydował się na szturm. Olszynka w krwawych bojach kilkakrotnie przechodziła z rąk do rąk. Zginął m.in. gen. F. Żymierski. Dybicz rzucając do walki kolejne bataliony piechoty opanował w końcu Olszynkę, po czym kontynuował natarcie wzdłuż szosy na Warszawę. Najdalej zaszedł Pułk Kirasjerów Księcia Alberta, rozbity przez polską kawalerię już na przedpolach Pragi.
Wieczorem Polacy zdołali wycofać się do Warszawy, a wojska rosyjskie zajęły dotychczasowe pozycje polskie. Na skutek dużych strat i chorób feldm. Dybicz odstapił od oblężenia Warszawy i wycofał się. Car Mikołaj I w liście do niego napisał: „Przyznam się, mók przyjacielu, ze oczekiwałem donioślejszych, donioślejszych zwłaszcza bardziej rozstrzygających wyników.”


GRA

Zasady gry takie same, jak podałem przy bitwie pod Iganiami. Tu oczywiście trzeba zastosować nową mapę oraz jednostki. Plik z mapą znajduje się poniżej, jednostki pod Iganiami:-)

Polacy:
2 x artyleria (A)
2 x kawaleria (K)
6 x piechota (P)

(Piechota: w Olszynce Grochowskiej Żymierski, na północ od szosy skrzyneczki, na południe od szosy Szembek. Kawaleria: na lewym skrzydle Miński, w centrum Łubieński.)

Rosjanie:
3 x artyleria (A)
3 x kawaleria (K)
7 x piechota (P)
(w rzeczywistości Rosjanie mieli większą przewagę, ale znacznie zaburzyłoby to przebieg gry, aczkolwiek można pokombinować z większą liczbą wojsk rosyjskich)

Rozstawienie zaznaczono na mapie: niebieskie punkty – Polacy (zgodnie z oznaczeniami A, K, P), czerwone punkty – Rosjanie.

MAPA:



Punkty:
- każda zniszczona jednostka + 1
- posiadanie Olszynki (3 pola) + 3
- zajęcie przez Rosjan mostu między Grochowem a Warszawą + 5

Zasady specjalne:
Jednostka kawalerii rosyjskiej na szosie za karczmą to Pułk Kirasjerów Księcia Alberta. Wówczas jednostka ma inne współczynniki: [plik ks albert]