czwartek, 11 kwietnia 2013

LATAJĄCE CZOŁGI NAD DĄBROWĄ

Zaczęło się od opisywanej tutaj na blogu Operacji T-34. Przypomnę krótko - chodziło o pozyskanie do zbiorów mojego muzeum czołgu T-34/85. Ochrzczony przez mieszkańców jako ORDON - przy czym nie chodzi tu o znaną bardziej z poezji niż historii tzw. "redutę Ordona" a dowódcę oddziału powstańczego z okolic Dąbrowy, o takim właśnie pseudonimie. W każdym razie czołg stoi sobie na skwerze pod muzeum, czasami wyjeżdża na gościnne występy pohasać sobie po polach (jest w pełni sprawny). Na co dzień wygląda mniej więcej tak:


Tymczasem wokół niego zaczęliśmy rozwijać rodzaj skansenu militarnego, który będzie się nazywał Park Militarno Historyczny REDUTA.
Jeszcze w ubiegłym roku przywieźliśmy trzy kochbunkry z niemieckiej linii b2 okalającej Zagłębie. Dzięki nim widok z mojego okna do wczoraj wyglądał mniej więcej tak:


Po długich negocjacjach wczoraj wreszcie coś drgnęło i pod muzeum pojawiły się kolejne zabawki dla chłopców. Miały być cztery (T-55, PT 76, TOPAS i SKOT), przyjechały tylko te dwa pierwsze (plus haubica i moździerz) ale jeszcze nie tracimy nadziei.


Nie obeszło się niestety bez strat - parking koło muzeum jest duży, ale wjazd ma wąski. Na szczęście szkoła administrująca widocznym poniżej budynkiem to budowlanka, więc chłopaki mają zapewnione zajęcia praktyczne z naprawy schodów.


Instalacja dźwigu trwała dobrych kilka godzin. 


Zwłaszcza że liczba osób towarzyszących i przeróżnej maści fotografów przewyższała realnie pracujących. Załoga muzeum wraz z wolontariuszami stała w pełnej gotowości:


Najładniejszy widok na plac był z męskiej ubikacji:


Maciek, muzealny informatyk - obecnie bez wpisanej w CV informacji o gruntownym zainteresowaniu militariami o pracę w muzeum nie ma co się pewnie starać:)


Hm, nie wiem jak widoczny poniżej T-55, ale PT 76 podobno da się za jakiś czas uruchomić.


Pływający PT 76 jeszcze na lawecie:



Tylko w muzeum załogę czołgu może stanowić także płeć piękna.


To chłopcy lubią najbardziej. Ciężki sprzęt budowlany w akcji. ten dźwig może podnieść 300 ton, więc te nasze dwa czołgi to w zasadzie bułka  z masłem.


I wszystko byłoby dobrze, gdyby nie nawalił jakiś podnośnik... Ale nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło, bo dzięki temu mogłem zobaczyć ciąg dalszy akcji.


W porównaniu z ustawianiem dźwigu samo przenoszenie czołgów z lawet na przygotowane miejsca nie trwało zbyt długo. Bez wątpienia to była najbardziej ciekawa część pokazu. Najpierw przenosiliśmy PT 76:



Następnie T-55





Ładnie tu będzie dopiero wiosną - tymczasem teraz jak się wychylę zza biurka widok mam taki:


Póki nie ma ogrodzenia nie cały sprzęt może stać na skwerze. Haubica na razie ozdabia wejście do naszej kopalni ćwiczebnej, a dwa działa i moździerz znajdują się pod dachem magazynu.



Otwarcie parku planowane jest w czerwcu.

czwartek, 4 kwietnia 2013

TYSIĄC PLACÓW ŚWIATA

Było już zaproszenie na spotkanie w temacie Czech, było w temacie Powstania Styczniowego. Będą kolejne - być może jeszcze w kwietniu będzie mila pogawędka historyczna w Będzinie. Ale teraz zaproszenie na coś, czym żyję znacznie intensywniej niż Czechami czy Powstaniem. Akcja jest ogólnoświatowa (w samym tylko Rzymie obejmuje sto placów), w Zagłębiu odbywać się będzie tylko w sosnowieckim Parku Sieleckim. Wprawdzie miało być wiosennie, ale zima w parku też może być ciekawa. Zapraszam.



poniedziałek, 18 marca 2013

PORADNIK OGRODNIKA

Mam niejaki zgryz, co z tym fantem zrobić. Z jednej strony - taki właśnie jest sens wszelkich archiwów: ocalić od zapomnienia. Ten fakt przeważył - więc ocalam.

Mam nadzieję że nikt nie potraktuje tego w sposób praktyczno-instruktażowy. Kto sieje, ten sieje, i żaden poradnik nie jest mu potrzebny. A dla wszystkich podobnych mnie archiwistów i miłośników czasów minionych może chociaż uśmiech pojawi się na twarzy.

Mam w swoich zbiorach taką książeczkę:


Napisał ją i wydał Gedeon z Łodzi, niemal dokładnie 20 lat temu. Nie wiem, czy to prawda czy legenda, ale mówiło się, że to jest nieco zmieniona wersja jego pracy dyplomowej w jakiejś szkole ogrodniczej. Może tak, może nie - nie wiem. Ilość zachowanych do dziś egzemplarzy zapewne jest znikoma, dlatego wrzucam na bloga. Ze skanów usunąłem tylko namiary na autora, ale resztę pozostawiam bez zmian.

Można ściągnąć z mojego CHOMIKA.

Sylwester I'n'I, Istebna Zaolzie, 1992/1993: Sebek, Romek, Gedeon, dziewczyny nie pamiętam.


Mam z Gedeonem takie wspomnienie, z tego powyższego Sylwestra. Może gdzieś już o tym pisałem, najwyżej się powtórzę: robił wówczas i sprzedawał takie małe fajeczki. Sprzedawał za grosze - czyli wtedy to może było ze 20 tysięcy:) Mi się jedna z tych fajeczek bardzo spodobała, więc daję mu 50. Gedeon podnosi oczy, patrzy na mnie zdumiony i mówi: - To ja ci ją jeszcze nabiję...

poniedziałek, 11 marca 2013

NASZA KLASA TAMA TAMIE

Był kiedyś - może jeszcze jest - na nk profil Tama Tamie. Kilka fotowspomnień z Nibylandii. Tak tylko ku pamięci, w celach archiwalnych, co by nie zginęło. Po to w końcu jest ten blog, i po to zakładka Tama Tamie. Parę miejsc i osób pamiętam. Może ktoś odnajdzie także siebie.



























Aha - żadnego z autorów zdjęć o zgodę nie pytałem, większości nie znam, a przynajmniej nie pamiętam. Ale mam nadzieję, że nie będą mi mieli tego wpisu za złe. Jakby co - proszę o kontakt

piątek, 8 marca 2013

Z DĄBROWY NA SZCZYT

Nie miałem okazji poznać go osobiście, choć wszyscy wokół mnie teraz o nim mówią. Cała rodzina zaprzyjaźniona z moim muzeum, o swoich wyprawach opowiadał niedługo przed tym, jak C.D. Kramla z moja pomocą (obsługa komputera) opowiadała o naszych podróżach po Czechach. Inny Dąbrowianin, Krzysztof Wielicki, miał u nas w maju opowiadać o Himalajach zimą - czy będzie? I czy nie zmieni jednak tematu? Na dziś to pytania bez odpowiedzi. Ale usłyszałem dziś taki kawałek, którym chcę się podzielić. Nie słucham Grubsona, nigdy nie słuchałem, ta piosenka ma już chyba trochę lat. Ale teledysk powstał niedawno, kilka dni przed wieścią, że kolejny zdobywca nie wróci już do swojego domu. I pasuje - niestety - jak ulał.

piątek, 1 marca 2013

POSZLI CHŁOPCY W BÓJ

... jeśli bez broni, to nie chodzi oczywiście o Tych, z dzisiejszego Święta, ale tych sprzed lat stu pięćdziesięciu. Było już kilka ciekawych wydarzeń upamiętniających tamte dni, sporo jeszcze przed nami, cała wiosna, od Myszkowa po Kraków.

Ta wystawa to kolejny dowód na to, jak cudownie odkrywcze mogą być rzeczy i obrazy, które pozornie znamy. Bo któż nigdy nie widział Grottgera? Niezależnie od ustroju, w jakim przyszło mu spędzać młode lata. Musiałby nigdy nie otworzyć żadnego podręcznika, nie był na żadnej wystawie, choćby z nudów żując gumę.

Kucie kos, z cyklu POLONIA

Jednak czymś innym jest zobaczyć w książce, atlasie, telewizji, a czymś zupełnie innym w oryginale. To raz, a dwa, ze chyba jeszcze nigdy nie oglądałem tego w całości: POLONIA, LITUANIA, WOJNA - ponad trzydzieści pięknych obrazów.

Odjazd na wojnę, z cyklu WOJNA

Właśnie - obrazów? Wszak heliograwiura to technika drukarska, bardzo droga w swoim czasie, ale dująca cudowne efekty na niewielkiej liczbie egzemplarzy. Takie właśnie mamy przed sobą.

Jaka jest recepta, ażeby dotrzeć do Grottgera? Koniecznym jest zobaczyć, poczytać, a potem jeszcze raz zobaczyć. Nie raz, kilka razy.

Hej Syberczanie - cykl LITUANIA może być szczególnie dla was ciekawy. Oto karton pierwszy i ostatni:

 Puszcza (Bór) z cyklu LITUANIA

Widzenie w katordze, z cyklu LITUANIA 

Wszystkie fotografie: Marek Wesołowski